- Przeniesiono ją do kostnicy szpitalnej.

- Masz przesyłkę?
nią straciłam. Zawsze myślała tylko o sobie. Wyłącznie o sobie. Myślałam, że jest moją przyjaciółką. Zrobiłabym dla niej... wszystko, Santos. Wydawało mi się, że ona czuje podobnie. Przysięgała, że tak jest. Kłamała. - Westchnęła ciężko i ujęła dłonie Santosa. - Rozumiesz, dlaczego jej nie ufam?
Choćbym miał zmusić tych cholernych producentów, żeby
- Dziękuję, milordzie.
- Nie wiem.
ludźmi. Ty nie wierzysz w miłość, Lucienie. Sam mi to powiedziałeś.
góry cukierków albo policyjnego motocykla — pozostawa-
- Mam panią dalej rozbierać? - dobiegł ją z tyłu cichy głos. - Byłaby to dla mnie duża
zmieściła się w nich porządna szafa. I Szekspirowi byłoby tam gorzej. - Pogłaskała teriera
Drzwi łączące jej sypialnię z pokojem Rose otworzyły się z hukiem.
kasztanowatych włosów i wstała. - Siadaj, przyniosę ci herbaty. - Nachyliła się i pogłaskała
- Słucham?
- Ale...
- Byłeś kiedyś w którymś z tych starych domów z czasów plantacji, Victorze?

Tytuł oryginału:

- Ty to wszystko zorganizowałeś, tak? - wycedziła przez zęby, nadal uśmiechając się
- Odpieprz się. Jestem czysta. Nie możesz mnie zatrzymać. - Zaciągnęła się. - I nic nie widziałam.
- To jeszcze dwa miesiące.

stosunek do małżeństwa. Tylko przykre okoliczności zmusiły go do zastanowienia się nad

z Sheilą.
niewidzialnego muru.
będzie nad tobą czuwał.

Zaśmiał się, uniósł na łokciu i pocałował ją czule.

wróci, ponieważ skupił się na swoim właściwym celu. Możesz więc tu
- Tak? O co chodzi? - zapytał, otwierając drzwi.
młoda damo. Widać, że duże miasto ci służy.